Trzęsacz – legenda o Kościele na klifie

Trzęsacz – urokliwe miejsce na ziemi

Trzęsacz (gmina Rewal) to wciąż i dynamicznie rozwijająca się malownicza miejscowość turystyczna. Jej atrakcyjny charakter buduje przede wszystkim wysoki brzeg klifowy.

Tą nadmorską miejscowość szczególnie umiłowali sobie miłośnicy paralotniarstwa – są tutaj bowiem doskonałe warunki do uprawiania tego sportu.

Kolejne, atrakcyjnie wizualnie miejsce to ok. 800-set metrowy odcinek, gdzie widoku na morze nie zasłaniają żadne drzewa ani budynki. Dla tego niesamowitego widoku naprawdę warto to miejsce odwiedzić. W tym widoku zachodu słońca oraz bryzy morskiej o wschodzie zakochał się już niejeden turysta…

Przy ulicy Klifowej znajdują się słynne ruiny XIV/XV wiecznego kościoła, stojącego na skarpie. Jeszcze sto lat temu kościół można było oglądać w całej okazałości. Dziś morze pozostawiło tylko jedną ścianę. Legenda mówi, że nawet ona w końcu zniknie z powierzchni ziemi. Ołtarz z tego zabytku możemy obejrzeć w neogotyckim kościele przy ul. Pałacowej. W XII wieku Trzęsacz prawdopodobnie jeszcze nie istniał. Po raz pierwszy nazwa miejscowości pojawia się w łacińskim dokumencie z 29 października 1331 roku. Trzęsacz był wówczas bogatą wsią z kościołem parafialnym.

Muzeum Multimedialne prezentuje historię tej niezwykłej miejscowości w formie prezentacji multimedialnej, co stanowi szczególne przeżycie, szczególnie dla najmłodszych.

W Trzęsaczu przebiega również 15 południk długości geograficznej wschodniej wyznaczającej czas środkowoeuropejski.

Legenda o Kościele w Trzęsaczu czyli zemsta władcy morza….

Ruiny gotyckiego kościoła w Trzęsaczu, to pozostałość po świątyni  pod wezwaniem św. Mikołaja Zbudowano ją na przełomie XIV/XV w. około 2 km od morza pośrodku wsi (rozpoczęcie budowy ok 1401 r.) i był trzecim, który powstał w Trzęsaczu. Pierwszy drewniany zbudowano w XII wieku, drugi murowany w 1270 roku, lecz uległ zniszczeniu.

Wymiary kościoła czyniły go jednym z najokazalszych budynków, wśród katedr Pomorza Zachodniego.
W 1750 r. dystans dzielący morze od zabytku wynosił 50 m, a w 1806 – już 15 m. Tak prezentował się w 1870 r.
W 1874 r. odprawiono w nim ostatnią mszę i zamknięto.  W 1900 roku nastąpiły pierwsze, małe osunięcia, a w 1901 roku runęła już cała północna ściana. Przez następne 120 lat morze zabierało fragmenty zabytku. W wyniku podmywania klifu do dziś zachowała się jedynie południowa ściana budowli. Ostatnie osunięcie miało miejsce w 1994 roku, kiedy runęła połowa ściany południowej. Od tego czasu długa na 12 metrów ściana stoi na stromym klifie i skutecznie opiera się zgubnemu działaniu warunków atmosferycznych.

Skoro Kościół był zbudowany aż 2 km od linii brzegowej, to jak doszło do tego, że morze dotarło pod samą świątynię i zabrało ją cegła po cegle? O tym właśnie jest ta historia…

 

Początek historii ma miejsce w czasach, kiedy ziemie te zamieszkiwane były wciąż przez ludy pogańskie wielbiące swych bogów. Mieszkańcy wybrzeża trudnili się połowem ryb i rolnictwem. Upraszając sobie łaskę u władcy wód – Pluskona – wracali z połowów z pełnymi sieciami dorodnych ryb, które zapewniały byt całym rodzinom. Ryby nie były oczywiście jedynymi stworzeniami zamieszkującymi Bałtyk. W błękitnej toni żyły piękne syreny, które zamiast nóg miały rybi ogon pokryty srebrzystymi łuskami. Ludzie nazywali je Zielenicami. Czasem wypływały na powierzchnię i dało się wtedy słyszeć ich piękny śpiew. Mieszkańcy wioski traktowali syreny ze szczególnym szacunkiem i podziwem. Nie raz zdarzało się, że Zielenica zaplątała się w sieci rybackie. Wtedy rybacy ostrożnie uwalniali syrenę i pozwalali jej odpłynąć.

Kiedy na Pomorze dotarła chrystianizacja w okolicy zaczęły powstawać kościoły. Również w wiosce o której mowa zbudowano świątynię. Mieszkańcy byli nawracani na nową wiarę, a autorytet nowych władz religijnych rósł w siłę wraz z upływem lat. Księża kościelni stwierdzili, że Zielenice tak jak i reszta mieszkańców Pomorza nie powinny być pogankami, dlatego wydali polecenie aby każdą zaplątaną w sieci syrenę natychmiast przynosić do kościoła.

Zdarzyło się więc pewnego razu, iż piękna panna z srebrzystym ogonem wpadła w sieci rybackie. Rybacy nie chcieli jej robić krzywdy jednak przestrzegali poleceń kapłanów i dlatego wyłowili Zielenicę na łódź i zawieźli ją na brzeg, a następnie zanieśli do kościoła. Nie pomogły płacz i błagania pięknej syreny by wrzucili ją z powrotem do morza. W kościele ksiądz z miejsca przystąpił do nawracania i nauczania nowej wiary, po czym ochrzcił syrenę. Zielenica jednak jako stworzenie morskie nie potrafiła żyć na lądzie i z godziny na godzinę opadała z sił. Nie wzruszyło to jednak kapłana i syrena została zamknięta na noc w kościele. Przejęci całym zdarzeniem mieszkańcy wioski wyruszyli po zmierzchu do kościoła i siekierami rozbili drzwi kościoła, było jednak już za późno. Z tęsknoty za morzem Zielenica zmarła.

Gdy mieszkańcy chcieli wrzucić jej ciało z powrotem do morza, gdyż uważali iż nie należy ono do nich, ksiądz zdecydowanie zaoponował i postanowił pochować ją na przykościelnym cmentarzu jak każdego innego chrześcijanina. Tak też się stało. Gdy o całym zdarzeniu dowiedział się władca mórz – Pluskon – rozkazał Bałtykowi i jego falom tak długo bić o brzeg i zabierać go po trochu aż do momentu odzyskania ciała Zielenicy. I tak przez lata Bałtyk zabierał ląd kawałek po kawałku, przesuwając brzeg coraz bliżej kościoła aż pochłonął i sam kościół. Drżąca od fal ziemia dała nazwę wiosce – Trzęsacz. Ciało Zielenicy zostało odzyskane, jednak Zielenice zamilkły na zawsze i ich śpiewu nikt już nie słyszał, a gniew Bałtyku nie minął i do dziś podmywa ruiny kościoła aż do całkowitego zniszczenia nieszczęsnej pamiątki…

 

 

Źródło informacji historycznych: http://naukawpolsce.pap.pl/

Źródło: Agata Stankiewicz na podstawie “Zachodniopomorskie legendy i dzieje” – Wrzesław Mechło;
Wyd. Regionalna Agencja Promocji Turystyki

Walentynki w Villa Hoff

 Menu kolacji romantycznej dostępne od 14 do 17.02

walentynki nad morzem

Przy zamówieniu kolacji wino domu w cenie specjalnej 49 zł/0,75 l

Rezerwacje stolików pod nr tel. +48 91 387 55 00

Cena za kolację 90 zł/osobę.