Villa Hoff Wellness & SPA, Trzęsacz

Śledź bałtycki i smak miejsca — dlaczego warto jeść ryby właśnie tu

zurück zur Liste
Śledź bałtycki i smak miejsca — dlaczego warto jeść ryby właśnie tu
22 Juni 2026

Jest takie zdanie, które słyszymy od Gości stosunkowo często: „Jedliśmy ryby nad morzem, ale dopiero tutaj w końcu miały smak morza."

Nie piszemy tego, żeby się chwalić — bo rybami nie handlujemy. Piszemy to, bo brzmi prawdziwie, i bo jest w tym jedno z najlepszych uzasadnień, żeby wybrać się na spacer za Trzęsacz, w stronę Niechorza, zamiast kupować kolejnego loda.


Rybołówstwo, które jeszcze żyje

Wybrzeże gminy Rewal to jeden z niewielu odcinków polskiego Bałtyku, gdzie wciąż można zobaczyć prawdziwych rybaków łodziowych. Nie chodzi o statki pełnomorskie — chodzi o małe kutry i łodzie, które wychodzą w morze od świtu, ciągną sieci na wodach przybrzeżnych i wracają z połowem na plażę. To zajęcie, które tutejsze rodziny uprawiają od pokoleń i które dziś — pod presją przemysłowego rybołówstwa i unijnych limitów połowowych — powoli zanika.

Nie widać tego na deptaku. Widać to rano, przed sezonem kąpielowym, kiedy łodzie ciągną do brzegu i mężczyźni w gumowych spodniach spokojnie pakują skrzynie. Albo wieczorem, kiedy sieci schnące na kołkach rzucają długie cienie na plażę.

Właśnie dlatego co roku, na początku lipca, w Niechorzu odbywa się jedno z niewielu w Polsce wydarzeń tego rodzaju.


Święto Śledzia Bałtyckiego — festyn, który ma sens

Pierwsze Święto Śledzia Bałtyckiego w Niechorzu odbyło się ponad dwie dekady temu. Nie jest to impreza wymyślona przez agencję eventową — narodziła się z potrzeby zachowania czegoś, co realnie zanika: wiedzy o tym, jak się łowi, jak się wędzi, jak się przyrządza ryby z Bałtyku i jakim kosztem trafiają na talerz.

Dziś to kilkugodzinne wydarzenie przy Latarni Morskiej w Niechorzu: z pokazami połowów sieciowych, warsztatami wędzenia ryb, degustacjami przetworów i możliwością rozmowy z rybakami, którzy znają to morze jak własną kieszeń. Jest też muzyka, jest śledź w kilkunastu smakach, jest zupa rybna gotowana na miejscu i zwykłe siedzenie przy stole z ludźmi, którym nie trzeba tłumaczyć, po co tu przyjechali.

W 2025 roku odbyła się XXII edycja — tegoroczna XXIII będzie na początku lipca, prawdopodobnie znowu przy latarni. Dokładną datę warto śledzić na stronie rewal.pl, bo wydarzenie co roku przyciąga tłumy i zaczyna się szybciej niż się spodziewacie.


Wędzarnia, smażalnia, plażowy bar

Nawet jeśli ominiecie Święto Śledzia, okolica ma w kwestii ryb wiele do zaoferowania przez cały sezon.

W Niechorzu i Rewalu działają małe wędzarnie, które wędzą dorsza, śledzia i płoć na zimno i na gorąco — metodami, które nie mają nic wspólnego z masową produkcją. Ryba wędzona na gorąco jest miękka, paruje lekko przy rozłamaniu i pachnie dębowym dymem. Kupiona przy wędzarni, zjedzona na ławce z widokiem na klif — to jedno z tych kulinarnych doświadczeń, których nie da się odtworzyć w domu.

Wzdłuż promenady w Pobierowie, Rewalu i Niechorzu znajdziecie też smażalnie prowadzone przez lokalne rodziny. Dorsz w cieście, śledź po kaszubsku, klopsiki rybne z ziemniakami, zupa ze świeżych skrawków — menu zmienia się w zależności od połowu, a to jest dobry znak. Jedna praktyczna wskazówka: im wcześniej przyjdziecie, tym większy wybór. Dobre smażalnie bywają o 14:00 bez dorszy.


Śledź na kilkanaście sposobów

Przy okazji Święta lub bez — śledź zasługuje na chwilę uwagi. Bałtycki śledź jest inny niż atlantycki: mniejszy, chudszy, z delikatniejszym mięsem i wyraźniejszym smakiem morza. W Niechorzu można go spróbować marynowanego w oleju z cebulą i pieprzem, w śmietanie z jabłkiem, w marynacie octowej z zielem angielskim, a w wielu miejscach — po prostu świeżo smażonego, z chlebem i masłem.

Dla kogoś, kto dotąd kojarzył śledzia wyłącznie z sylwestrowym stołem, to może być małe odkrycie.


Jedzenie jako forma podróżowania

Slow food i slow travel mają więcej wspólnego niż same nazwy. Obydwa zakładają, że doświadczenie miejsca dzieje się w detalach — i że obiad w wędzarni, gdzie właściciel zna imię każdego rybaka, od którego kupuje, mówi więcej o tym miejscu niż jakikolwiek plakat turystyczny.

Niechorze nie jest kuchnią haute cuisine. Jest autentyczne, sezonowe i bałtyckie — i właśnie dlatego warto tam pojechać z apetytem.

Lipiec to dobry czas, żeby sprawdzić to na własnej skórze. I na własnym podniebieniu.

Newsletter Newsletter abonnieren

Mit unseren Newslettern erhalten Sie genau die News und die neuesten Angebote unseres Hotels. 

Abonnieren Sie den Newsletter schon jetzt und freuen Sie sich auf den Rabatt in Höhe von 5 % auf Ihren ersten Aufenthalt!

Instagram @villahoff