Kolej, która przetrwała wszystko
Gryficka linia wąskotorowa ruszyła w 1895 roku jako kolejka rolniczo-towarowa. W PRL-u woziła dzieci do szkół i mleko do mleczarni. Kiedy zlikwidowano dziesiątki podobnych linii w Polsce, ta przetrwała — najpierw jako turystyczna atrakcja, potem jako prawdziwy skarb regionu.
Dziś Nadmorska Kolej Wąskotorowa kursuje od wiosny do jesieni, ciągnąc stare wagony lokomotywą spalinową Lxd2 lub szynobusem Mbxd2. Oba są oryginalne, oba pachną epoką, oba działają. Szerokie okna, drewniane ławki, rytmiczne stukanie na złączach szyn — to rodzaj podróży, który sprawia, że zaczyna się odliczać stacje nie po to, żeby szybciej dotrzeć, ale żeby ten wyjazd nie skończył się za wcześnie.
Trasa: od Gryfic aż do morza
Pociąg wyrusza z Gryfic — spokojnego miasteczka oddalonego od wybrzeża o jakieś 25 kilometrów. Przez pierwsze kilometry jedzie po polach i łąkach, mija wsie, w których czas zdaje się zatrzymał w połowie XX wieku. Potem las gęstnieje, powietrze zmienia się, a kiedy drzewa rozstępują się szerzej, jest już widać morze.
Końcową stacją jest Pogorzelica, ale pociąg zatrzymuje się po drodze w kilku miejscach, które warto znać:
Trzęsacz — to właśnie tu, zaledwie kilka kroków od klifu, stoi Villa Hoff. Stacja jest symboliczna: widać klif, słychać mewy, czuć sól. Przy odrobinie szczęścia pociąg zatrzymuje się dokładnie wtedy, kiedy słońce przebija się przez chmury i cała ta sceneria wygląda jak z czarno-białej pocztówki, tylko w kolorze.
Rewal — centralna miejscowość gminy. Warto wysiąść tutaj na chwilę lub na dłużej. Amfiteatr, promenada, kawiarnie przy deptaku. Latem wieczory w Rewalu mają swój rytm — koncerty, spacery, lody z budki, które smakują inaczej niż gdziekolwiek indziej.
Niechorze — stacja tuż przy latarni morskiej. Jeśli nie byliście jeszcze na wieży widokowej, zejście z pociągu właśnie tutaj ma sens samo w sobie. Ale o latarni pisaliśmy już osobno — dziś skupiamy się na tym, co jest obok.
Przy stacji w Niechorzu: muzeum, którego się nie spodziewacie
Niedaleko latarni, przy ulicy Bursztynowej, mieści się Muzeum Rybołówstwa Morskiego — i jest to jedno z bardziej niedocenianych miejsc całego wybrzeża. Kolekcja opowiada o tradycjach rybackich Pomorza Zachodniego: sieci, kutry, sprzęt, dawne fotografie, łodzie wyciągane niegdyś ręcznie na brzeg.
W tym roku muzeum przygotowało wystawę „Światło na Niechorze" — ekspozycję o nawigacji morskiej i historii latarni, które przez wieki wyznaczały kurs statkom na tych wodach. To 160. rocznica zapalenia latarni w Niechorzu, więc jubileuszowa wystawa jest wyjątkowo rozbudowana. Wejście wolne, zwiedzanie spokojne, wiedza — na wynos.
Praktyczne info, żeby wyjazd się udał
Pociąg kursuje codziennie od kwietnia do końca września. Baza wyjazdowa to stacja w Gryficach, a jeśli chcecie zaplanować podróż lokalną — możecie wsiąść w Trzęsaczu lub Rewalu i jechać wyłącznie w kierunku Pogorzelicy lub z powrotem.
Rozkład na sezon 2026: ostatni pociąg z Trzęsacza do Pogorzelicy odjeżdża o 17:00 (w poprzednich sezonach było to wcześniej — teraz jest więcej czasu na eksplorację). Powrotna trasa z Pogorzelicy do Gryfic — ostatni kurs o 17:45.
Szczegółowy rozkład znajdziecie na stronie kolej.rewal.pl. Bilety kupuje się w kasie na stacji lub u konduktora — ceny są symboliczne, szczególnie jak na atrakcję, którą zapamięta się na lata.
Kilka wskazówek praktycznych: zabierzcie coś do jedzenia (na trasie nie ma kafeterii), warto mieć bluzę (pociąg bez klimatyzacji bywa chłodniejszy niż plaża), i koniecznie aparat albo dobrze naładowany telefon — krajobraz za oknem jest wdzięczny fotograficznie od pierwszego do ostatniego kilometra.
Co czeka w lipcu — już teraz warto wiedzieć
Dla tych, którzy planują wizytę w pierwszych dniach lipca: w Niechorzu odbywa się corocznie Święto Śledzia Bałtyckiego — festiwal poświęcony tradycjom rybackim i, dosłownie, przyrządzaniu śledzia na kilkanaście sposobów. To impreza w dobrym stylu: lokalna, klimatyczna, bez pretensji. Połączenie z wypadem kolejką i wizytą w muzeum tworzy całkiem kompletny dzień.
Na koniec
Są rzeczy, które zostają. Kolej wąskotorowa należy do tej kategorii — nie dlatego, że jest spektakularna, ale dlatego, że jest prawdziwa. Stukanie kół, krajobraz przesuwający się w oknie, zbiorowy oddech, kiedy pociąg wyjeżdża z lasu i nagle widać morze. To jeden z tych wyjazdów, po którym dzieci pytają: „kiedy jeszcze?"
Planując pobyt w okolicy, warto wyznaczyć jeden dzień na tę trasę. Gryfice–Pogorzelica i z powrotem, albo tylko jeden odcinek, ze zwiedzaniem po drodze. Kolej Wąskotorowa działa. Czeka. I nie śpieszy się nigdzie.


